Samokontrola nie boli, czyli jak życie codzienne wpływa na treningi

Obedience to równowaga i harmonia. Balans pomiędzy szybkością a precyzją, pracą na odległość, a pracą w kontakcie, pobudzeniem a samokontrolą. Była już mowa o motywowaniu. Czas więc na opowieść o, niestety, mocno zaniedbanej przez wielu „ciemnej stronie mocy”.

Kontrola impulsu w życiu codziennym

Nie da się oddzielić treningu od życia codziennego. Te dwa obszary przenikają się bardziej niż myślicie. Jeśli tylko na treningu oczekujemy od psa spokoju, koncentracji i słuchania, a przez resztę dnia pies „szaleje” z piłką czy innymi psami, łazi za nami po domu, kradnie jedzenie ze stołu, przepycha się w drzwiach, czy ciągnie na smyczy, to mamy przechlapane.

Wszystko zaczyna się w mózgu!

Wyobraź sobie dwa ośrodki w mózgu. Jeden odpowiada za pobudzenie (ekscytację), a drugi za hamowanie (samokontrolę).

Jeśli pies przez całe swoje życie używa tylko tej pierwszej części, to w rezultacie łatwo się pobudza przy byle okazji. Ciężko jest go opanować, bo nie mamy do tego „narzędzi”, a pies nie nauczył się jak przechodzić z jednego stanu w drugi.

Jak skłonić psa do myślenia tak, aby stało się to wręcz nawykiem i łatwo było nam przenieść je na treningi?

Odpowiedź jest prosta – trzeba go tego nauczyć. Jeśli pies często rozwiązuje problemy (np. brainwork), używa nosa (szukanie i tropienie jedzenia, zabawek, ludzi),balansuje na piłce lub drzewie (trening równowagi poprawia skupienie), to „zarośnięta ścieżka” do ośrodka samokontroli w jego głowie zaczyna się poszerzać. Psu coraz łatwiej jest być spokojnym.

o-11

fot: Rozwiązywanie zadań – tu brainwork (zdobywanie jedzenia)

W życiu codziennym możemy wyróżnić kilka punktów, gdzie możemy „odkrywać ścieżkę samokontroli”. Nazywam je „punktami kontroli”. Są to sytuacje i miejsca, w których pies czegoś chce, a my jesteśmy w stanie kontrolować do tego dostęp.

Chciałabym tu podkreślić, że nie kontrolujemy psa (np. komendami), ale właśnie tym, czy uda mu się osiągnąć daną rzecz, zachowując się w odpowiadający nam sposób. Dlaczego jest to tak istotne? Ponieważ przez to, że to pies musi rozwiązać problem (czyt. myśleć) zaczyna się uspokajać (myślenie wyklucza duże pobudzenie i odwrotnie – przekroczenie pewnego poziomu pobudzenia skutkuje wyłączeniem myślenia).

Punkty samokontroli

  • karmienie – bo przecież każdy pies musi jeść

Zawsze powtarzam moim kursantom, że „tradycyjne” stawianie miski jest dla nas bardzo wielką stratą treningu samokontroli!

Nasyp do miski jedzenie, ale nie stawiaj jej od razu! Potrzymaj chwilę w górze. Nic nie mów. To twój pies musi dojść do tego, że tylko spokojne zachowanie przynosi mu korzyści.

Naszym kryterium nie jest „siad” czy „waruj”, ale „tylko” to, aby pies był spokojny. Jak już to widzisz – pomału staraj się postawić miskę na podłodze. Jeśli zwierzak próbuje podejść – miska nieubłaganie wraca do góry. Postępuj tak samo, gdy pies zaczyna się frustrować – piszczeć, skakać, szczekać. Odstaw miskę poza psi zasięg i wyjdź z pomieszczenia. Komunikat jest jasny. Jak tylko pies ZREZYGNUJE (czyli np. położy się i spokojnie czeka), wróć i powtórz procedurę.

  • wychodzenie z domu / wysiadanie z auta / kenel klatki

To kolejny punkt, gdzie często psy się pobudzają, a przy tym dobra okazja do codziennych treningów samokontroli.

Gdy pies jest na smyczy otwórz POMAŁU drzwi. Pies momentalnie ruszy. Delikatnie, ale stanowczo zamknij mu drzwi przed nosem. Jeśli nie zdążysz, cofnij go smyczą. Powtarzaj procedurę aż do momentu, gdy pies czeka pomimo otwartych drzwi. Wtedy dopiero usłyszy hasło zwalniające „biegaj”. Pamiętaj, aby nie kontrolować psa smyczą i komendami. Do rozwiązania musi go doprowadzić jego własny proces myślowy

  • przebywanie na swoim miejscu

Pies nie schodzi z legowiska nawet gdy przyjdą goście. Jak to osiągnąć? Stopniując rozproszenia.

Na początku trenuj na jedzeniu, które robi za rozpraszacza. Gdy pies leży na swoim legowisku, mówisz „Zostań” i zaczynasz rozrzucać smaki. Gdy wstanie – zaprowadź go znów na swoje miejsce. Nagradzaj go w legowisku, aby szybciej zrozumiał w co gracie. Kolejnym etapem jest przepracowanie sytuacji, gdy pies jest bardziej pobudzony – pobaw się z nim chwilkę, wyślij go na legowisko i (bez używania imienia i hasła zwalniającego) kuś go zabawką. Jeśli się nabierze, powiedź EE i cofnij go na legowisko. Teraz zastosuj mniejsze rozproszenia tak, aby pies odniósł sukces – nagrodź go zabawką na legowisku! Dzięki temu, że po porażce tak sterujesz rozproszeniami, aby psu się udało – pies łatwiej uczy się jakie zachowanie prowadzi do nagrody.

  • ciągnięcie na smyczy

Temat na osobny wpis. Powiem tylko tyle, że staram się nie pozwalać psu, aby mnie ciągnął – a za każdym razem kiedy to robi – cofam się kilka kroków, aż zrezygnuje z tego, co miał na celowniku i zacznie iść za mną bez oglądania się. Pomocne są też częste zmiany kierunków, nagradzanie psa blisko siebie i sadzanie go na kilkanaście minut po każdym pociągnięciu. W sytuacji kiedy problem jest już utrwalony – sięgam po szelki zapinane z przodu.

  • spuszczanie ze smyczy

Wspaniała okazja, aby ogarnąć psie emocje i zamiast smaków wykorzystać nagrodę środowiskową, jaką jest luźne eksplorowanie. Dlatego zanim odepnę Zuko i Weia ze smyczy, łapię za karabińczyk i czekam, aż chłopcy spojrzą na moją twarz. Dopiero wtedy słyszą komendę zwalniającą „biegaj”.

  • przypięcie do słupka / drzewa

Często widzę sytuację, gdy pies nie umie zostać w klatce czy nie akceptuje przypięcia do drzewa. Dla mnie to jedna z podstawowych umiejętności u czworonoga, która zapewnia nam miejsce ogarnięcia (karne wrzucenie do klatki) i relaksu (na zawodach, w hotelu).

  • powroty do domu po pracy

Psy nie lubią zostawać same. Dlatego nasze powroty bardzo je ekscytują. Najlepszym lekarstwem na to, aby pies był spokojny jest… wychodzenie za każdym razem, gdy jego emocje wymykają się spod kontroli. Upierdliwe na początku, ale wierzcie mi… niezwykle owocne w przyszłości 🙂

  • spotkanie kogoś znajomego na zewnątrz

Super sytuacja treningowa! Kiedy podchodzi do nas znajomy i widzę coraz wyższe emocje u mojego psa, proszę, aby ta osoba się zatrzymała. Zaczynam iść w kierunku zdziwionego znajomego razem z psem na smyczy. Jeśli czworonóg zaczyna się zbyt podniecać – wycofuję się na kilka metrów. Powtarzam cały proces do czasu, aż nie opadną emocje – dopiero wtedy znajomy może się przywitać z moim psem. Jeśli mam bardzo emocjonalnego psa, nie pozwolę im się witać jeszcze przez kilka miesięcy

Jeśli zapewnisz psu możliwość trenowania spokojnych zachowań, które prowadzą do nagrody, pies zacznie oferować ich coraz więcej. W ten sposób, bardzo pomału, ruszysz lawinę. Nie bez znaczenia jest również nieprzebodźcowywanie psów i dawanie im możliwości odpoczęcia.

Koniecznie przeczytaj wpis „Jak nie zrobić z niego pracoholika”, który uzupełnia ten wpis. Powodzenia!