Obi – od szczegółu do ogółu. Jak przywrócić radość z treningów?

Sport dla perfekcjonistów? Raczej dla wytrwałych i… zadowolonych 🙂

Obedience to praca nad detalami, dłubanie nad idealnym dostawieniem, prostym siadem i szybkim przyjęciem pozycji „leż”. Każdy, kto zaczyna przygodę w tym sporcie słyszy te słowa… Ale wiedzieć też należy, że zbytnie zagłębianie się w szczegóły może na początku twojej drogi pociągnąć przykre konsekwencje. Jakie? Widziałam całkiem sporo zniechęconych ilością detali przewodników, zrezygnowanych długim procesem nauki i małymi sukcesami zawodników, którzy rezygnują ze startów, wreszcie psów, które straciły tą „iskrę”, gdy tylko zorientują, że „znów jest trening”…

Z Weiem przechodziłam podobną drogę. Jest to pies, który jeszcze do niedawna nie lubił wszystkiego, co statyczne. Odpadały nam więc pozycje na odległość, zostawanie, pozycje z marszu i patyczki węchowe. Chodzenie przy nodze też go raczej nie bawiło. Trzymanie aportu w paszczy? Zapomnij! Wolał popatrzeć na biegające obok wiewiórki…

Misja: zaangażowanie!

Przeanalizowałam swoje oczekiwania co do Weia. Były zdecydowanie za duże! A to zabijało i psią i moją radość ze wspólnej pracy. Zmieniałam więc priorytety. Zamiast „poważnych” treningów zaczęliśmy się bawić w obi. Pace, kice, kwadrat? Tak! Ale jako elementy wspólnej GRY. I to nic, że krzywo usiadł, wbiegł do kwadratu. Ignorowałam przesunięcia łapek w pozycjach na odległość, skracałam czas naszej zabawo – pracy, aby zawsze miał chętkę na jeszcze… Przekonywałam go, że już jest Mistrzem Świata, a aktywność ze mną to najlepsze, co może go spotkać. Podziałało!

Moim priorytetem przez długi czas było osiągnięcie jego zaangażowania, bo tylko u psa wkręconego w pracę możemy pomału podwyższać wymagania. Kiedy pies jest gotowy na wyzwania, praca będzie dla obu stron przyjemnością, radością. Nie będzie potrzebna presja, nie na miejscu będzie frustracja czy nieporozumienia. To jest wizja i cel mojej idealnej pracy z psem.

Czas na wagę złota.

Może myślisz sobie. Mój pies ma 3 lata, a ja dopiero zaczynam klasę „0”. Nic bardziej mylnego! Psy dojrzewają powoli. Pomału też rozwija się nasza relacja, czasu wymaga również nauczenie się siebie nawzajem (psom idzie to dużo łatwiej niż nam). Nie porównuj się więc ze znajomymi bo każdy ma swoją, niepowtarzalną drogę do przejścia. Skup się na sobie, swoim psie, swoich zadaniach. Odetnij się od przeglądania fejsbuka, toksycznych znajomości. Szkoda na to twojego czasu, uwagi, energii. A wiem dobrze, jakim potrafi to być wampirem. Uwierz, że nie liczy się nic, prócz twojego własnego życia. Daj sobie i psu czas na dorośnięcie. Wei ma 4 lata i dopiero ZACZYNA być gotowy na dłuższe treningi, łańcuchy, wymagania, starty. Pamiętaj, że najlepszy psi wiek to 6-8 lat, a startować w obi mogą nawet 10 latki! Masz czas. Naprawdę.

Uśmiech na usta – czyli znajdź radość z trenowania! 

Doceniaj swojego psa! Doceniaj siebie! Wiem, że czasem to trudne. Może nawet to sztuka… Ale jesteś w stanie się tego nauczyć. Przemyśl, czy kończysz trening zawsze zadowolony. Jeśli nie, to zastanów się, czy to na pewno „pies jest do dupy”, czy może masz oczekiwania z kosmosu, a swojego psa traktujesz jak wroga, a nie jak partnera. Pomijając wyjątkowe przypadki, psy najczęściej chcą nas zadowolić. Czasem jest to niemożliwe. My sami stoimy im na drodze. Z dzienniczkiem i ołówkiem wypisz pozytywne strony swojego psa i waszego treningu. Zanotuj, co do tej pory udało wam się osiągnąć, co już twój pies umie. Na pewno znajdziesz WIELE pozytywnego. Przemyśl, czy ambicja, chęć sukcesu nie przysłoniła przyjemności z trenowania. Czasem warto odpuścić i poszukać tego, co wypełniało Cię, gdy odkrywałeś jak trening może być przyjemny, jaką czułeś satysfakcję po kolejnych wspólnych godzinach na boisku.

Od czego zacząć? Kiedy się „czepiać”, a kiedy odpuścić? Oto kilka wskazówek:

  • Pies musi chcieć! To najważniejszy punkt. Nie ma sensu dłubać nad szczegółami, jeśli nie widzisz u swojego psa co najmniej iskierek w oczach, gdy zaczynacie trening. Jeśli tego nie ma, celem pracy jest ANGAŻOWANIE psa (treningi krótkie, aktywne, różnorodne, z małą ilością powtórek danego ćwiczenia, z dużą ilością zabawy).
  • Są zachowania, które spokojnie sobie dopracujesz później. Najważniejsze, aby pies miał generalny obraz ćwiczenia w głowie. Do takich ćwiczeń zaliczam: chodzenie przy nodze, kwadrat, zmianę pozycji.
  • Niektóre ćwiczenia warto, aby od razu były „perfekcyjne”. Do takich ćwiczeń zaliczam: trzymanie koziołka (nigdy nie pozwalam psu go podgryzać, zbyt łatwo się wzmacnia), łapanie obcego patyczka węchowego. Od samego początku nie pozwalam też psu odejść i wąchać trawy czy odbiec do innego rozproszenia. Pies może się mylić w ćwiczeniach, ale nie toleruję „wychodzenia” z trybu pracy (chyba, że jest to oznaka stresu, przetrenowania, zbyt wysokich wymagań, frustracji psa).
  • Jeśli dane zachowanie zaczyna wychodzić coraz lepiej, zawężam kryteria. Odrzucam około 20% najgorszych powtórek. Wtedy pies słyszy hasło „oj” lub „hahaha”.
  • Prowadzę dziennik, aby monitorować postępy i planować lepiej kolejne sesje.
  • Nie bój się próbować, czasem trzeba zaryzykować, aby zobaczyć na co pies jest gotowy.
  • Każdy popełnia błędy – grunt, aby je szybko dostrzegać i traktować TYLKO jako informacje zwrotne. Zakaz biczowania się! 🙂 

Historia lubi <MUSI> się powtarzać

Czasem należy wrócić do budowania motywacji – np. gdy przesadzimy z wymaganiami, łańcuchami zachowań, naszym niezadowoleniem czy frustracją wylewaną na psa (jakże często nieświadomie). Warto wtedy wrócić do podstaw, aby dać psu szansę zrozumienia ćwiczeń, naprawienia relacji między wami czy polepszenia nastroju u czworonoga (nieodpowiedni nastrój psiego sportowca podczas ćwiczeń, to główna przyczyna porzucania obi kariery przez zawodników). Warto wiedzieć, że cofanie się do poprzednich etapów nawet u czołowych psich zawodników to normalna sytuacja, element treningu. Pies jest w ciągłym procesie uczenia się. Nawet jeśli zrozumiał dobrze zadanie, może w pewnym momencie stracić jego pewność, pomylić elementy z innego, czy wreszcie nauczyć się wersji, której sobie nie życzymy (niektóre psiaki to nieźli kreatorzy nowego obi :P). Przeważnie w takich sytuacjach powrót do podstaw daje super efekty. Wystarczy zazwyczaj kilka sesji, a ile oszczędzimy frustracji z obu stron. Bierz się więc do roboty i znajdź waszą wspólną obi drogę porozumienia 🙂 

Link do filmiku z Mają Włoszczowską, która mówi o tym, że najważniejsza w sporcie jest… RADOŚĆ z trenowania.

 

Poniżej przedstawiam listę umiejętności potrzebnych do pierwszych dwóch klas. Mam nadzieję, że ułatwi to uporządkowanie pracy i ustalenie odpowiednich celów.

Checklista do podstaw obi:

  • Zawsze chętny do jedzenia.
  • Zawsze chętny do zabawy.
  • Jest elastyczny w nagradzaniu – bierze to, co mu oferujesz.
  • Potrafi się skoncentrować na pracy.
  • Wie, że zadanie/ćwiczenie prowadzi do nagrody.
  • Zna przynajmniej 2 sygnały nagród: na jedzenie i zabawkę (duży plus, gdy zna ich więcej: nagroda za psem, nagroda na ziemi, wyrzucona zabawka)
  • Potrafi pracować zadem (ćwiczenie „miska”)
  • Oferuje pozycję przy nodze po jedzeniu i zabawie.

Checklista do klasy „0”:

  • Wchodzenie na ring (miejsce, którego pies nie zna).
  • Siedzenie przy nodze, gdy przewodnik się wita z sędzią; akceptacja dotyku przez obcą osobę.
  • „Pac” i „kic” przy nodze.
  • Zostawanie na 1 min i 20 metrów.
  • Chodzenie przy nodze z zakrętami.
  • Przeszkoda skakana w obie strony.
  • Trzymanie koziołka w pysku bez podgryzania, czekanie na zwolnienie przy nodze po wyrzucie koziołka.
  • Dostawanie się do nogi z galopu (również z koziołkiem w pysku).
  • Przejścia między ćwiczeniami.
  • Wzmocnioną ma nagrodę socjalną.
  • Nie rozkojarzy się obcymi pachołkami oraz chodzącym i mówiącym z boku komisarzem.
  • Potrafi zrobić ciąg ćwiczeń bez nagrody jaką jest jedzenie czy zabawa (łańcuchy zachowań).

Checklista do klasy „1”: (plus elementy z klasy „0”)

  • Wie, że kwadrat to najfajniejsze miejsce na ziemi, więc chętnie tam biegnie 15 metrów.
  • Potrafi zawarować na odległość 15 metrów od nas.
  • Potrafi „pac” i „kic” 5 metrów od przewodnika.
  • Chodzenie przy nodze również w tempie szybkim oraz 2 kroki do tyłu!
  • Potrafi namierzyć i obiec duży pachołek z 10 metrów.
  • Weźmie do pyska obcy koziołek (mamy go tylko chwilę w ręku).
  • Potrafi wysiedzieć w grupie obcych psów 1 min, gdy przewodnik jest 20 metrów od niego.
  • Zrobi „stój” i „siad” lub „pac” z marszu.
  • Wytrzyma pozycje, gdy przewodnik pójdzie kilka metrów za niego.

Powodzenia! 😀