Obedience od kuchni – obszary pracy

Z jakich części składa się obedience? Czy da się ten sport podzielić tak, aby łatwiej go było zrozumieć i ćwiczyć? Tak! Kilka lat temu, taki podział przedstawiła mi Maria Brandel. Od tego czasu łatwiej układam treningi, prowadzę wykłady i dzielę czas pracy z psami na odpowiednie „kawałki”. Jakie więc „kawałki”, nazywane dalej „obszarami pracy”, wyodrębniamy w sportowym posłuszeństwie?

fot: Tomasz Seruga

1) Podstawy.

Od tego zaczynamy trenując psie sporty. I nieważne czy to będzie agility, frisbee czy tropienie. Większość kyno-sportów wyodrębnia te same, lub bardzo podobne podstawy. Aby pies był gotowy do treningu musi być zmotywowany, elastyczny w nagradzaniu, umieć skoncentrować na przewodniku oraz wiedzieć, że zadanie prowadzi do nagrody (a nie np gapić się na dłoń ze smakiem czy oferować mnóstwo sztuczek). Ważne, aby psa nauczyć czekania, odpoczywania i radzenia sobie z frustracją. W podstawach mogą też być elementy danego sportu. Dobrym przykładem jest pozycja zasadnicza, trzymanie przedmiotu w pysku, obieganie, targetowanie łapami dywanika czy szybkie pace i dynamiczne kice.  W międzyczasie skupiamy się na budowaniu więzi, zaufania i rozwijaniu komunikacji ze swoimi przyszłym czworonożnym zawodnikiem. Elementy niby oczywiste, ale czasem gdzieś w gorączce przygotowania psa do zawodów, bagatelizowane.

2) Ćwiczenia.

Osoba niezwiązana z obedience, widzi na zawodach tylko wierzchołek góry lodowej tego sportu, jakim są właśnie ćwiczenia. Zdarzają się jeszcze trenerzy i zawodnicy, którzy myślą, trenują i uczą obi tylko całymi ćwiczeniami. Pomijając pozostałe obszary. To zawsze ma krótkie nogi. Jeśli ćwiczenie się rozsypie, nie ma do czego wrócić. A sypie się każde, prędzej czy później. Dlatego trenowanie podstaw, a później/w międzyczasie detali (kawałków ćwiczeń) i składanie wszystkiego w całość, niczym obrazka z puzzli, jest jak najbardziej sensowne.

3) Łańcuchy zachowań.

To chyba najbardziej problemowy obszar dla zawodników. Balans pomiędzy nagradzaniem psa (wzmacnianiem wciąż trudnych dla psa elementów) a redukowaniem nagród. Temat jest dość skomplikowany, bo łańcuchy trzeba zacząć od wczesnego etapu nauki obi, gdy nasz przyszły czworonożny zawodnik umie dopiero 2 -3 elementy. Stopniowo dochodzimy do etapu, w którym w tygodniu, na 1-3 treningach, pojawią się krótsze i dłuższe łańcuchy. Generalna zasada mówi, że przed zawodami trenujemy więcej przebiegów z odłożoną w czasie nagrodą, po zawodach – odbudowujemy straconą dokładność u psa. W tym obszarze możemy także umieścić nagrodę socjalną, czyli to, aby dla psa nasza radość, pochwała była ważną częścią treningu. Inną ważną częścią są tak zwane przejścia. Chodzi o „transport” psa pomiędzy ćwiczeniami. Musisz wiedzieć, że należy je również nagradzać. Jeśli zanadto skupiamy się na nagradzaniu ćwiczeń, pies zaczyna nam odpływać między ćwiczeniami i czasem niemożliwością jest go włączyć w kolejnym ćwiczeniu. Znasz ten obrazek? Cieszysz się po dobrze zrobionym ćwiczeniu, idziesz do kolejnego, ale po drodze „gubisz” psa, który nurkuje nosem w trawie… Auć. Ostatnim elementem tego obszaru może być odłożona nagroda. Wchodzisz na ring, a zabawka zostaje poza nim. Pies jednak podąża za tobą, ufając, że po robocie zostanie do niej wysłany. Nie musisz chować jej przed nim, oddawać za plecami komuś innemu. Wszystko jest jasne, a pies nawet może zyskać na zaangażowaniu, jeśli wie, że tam, gdzieś czeka jego ukochana piła!

fot: Tomasz Seruga

4) Elementy zawodów.

Do tego worka wrzucam wszystko to, co różni zwyczajny trening od startu na zawodach. Co to jest? Nowe miejsce, obcy ludzie na ringu, komisarz, który prowadzi przewodnika, obcy sprzęt, może muzyka w tle lub publiczność na linii kwadratu czy koziołków. Czekanie na start, rozgrzanie w jednym miejscu, a przebieg w innym… Takie elementy zawodów trzeba regularnie wdrażać do swoich treningów, aby pies nie widział, aż tak wielkiej różnicy pomiędzy tymi dwoma sytuacjami. Lubię takie zobrazowanie tego zagadnienia: wyobraź sobie, że na zawodach obciążasz psa swoim stresem. Dosłownie OBCIĄŻASZ. Bo stres jest jak duży, ciężki kamień, który umieszczasz na psim grzbiecie. Ciężar będzie się stopniowo powiększał, jeśli pies nie trenował ignorowania komisarza, podnoszenia obcych koziołków czy przejść. Suma ciężarów, kolejne zawody… Pies przekonuje się, że zawody są do bani, bo ciężko je udźwignąć…

5) Overy i karuzele. Overy to trudniejsze warianty ćwiczeń, niż te z regulaminów. Karuzele to miksowanie ćwiczeń ze sobą. Ten obszar jest specyficzny… bo nie dla każdego psa, a przynajmniej nie na każdym poziomie zaangażowania. Na pewno nie powinny go przerabiać psy nieśmiałe, niepewne siebie oraz niezaangażowane. Dla jakich więc czworonogów? Takich, które znają już schematy ćwiczeń i wyprzedzają komendy przewodnika. Również dla tych, które mają problem ze skupieniem uwagi. Plusy takiego treningu u psa: zwiększanie doświadczenia, słuchania i myślenia. Dzięki czemu ćwiczenia na zawodach wydają się psu… łatwiejsze! Na pewno warto wychodzić poza schematy i być kreatywnym. Taki trening może być też fantastyczną zabawą dla psa i przewodnika. Bo ile razy można „klepać” ćwiczenia z danej klasy? Dzięki tem obszarowi, obi nigdy się nie nudzi.

fot: Tomasz Seruga

Z życia wzięte

Czy taki podział oznacza, że nie trenujesz detali, zanim nie masz przerobionych podstaw?! Albo nie zabierasz się za elementy zawodów, jeśli nie masz „zaliczonych” łańcuchów? Abolutnie nie! Każdy obszar można robić zawsze, na każdym treningu. Przykład z życia: trenowałam z młodym Weiem zabawę (podstawy) na peronie (elementy zawodów), gdzie wplatałam sztuczki (łańcuchy zachowań), a po nich był często socjal, przejście (elementy zawodów) i dopiero nagroda (podstawy). Wplatałam też chodzenie przy nodze z dyndającą obok zabawką (over) i nagle wysyłałam go do obiegajki (karuzela). Wynotuj czego wam jeszcze brakuje z 5 obszarów i do dzieła!

Podsumowanie:

Mam nadzieję, że takie uporządkowanie obedience’owych elementów pomoże wam lepiej zrozumieć ten sport, a co za tym idzie efektywniej planować treningi, zdobywać lepsze noty na zawodach i nie zniechęcać się nawet, jeśli czasem coś nie wychodzi. Mój coach mawiał: jeśli dotarłaś do zakrętu, jest trudno, ciężko i wydaje się, że nic nie idzie, to świetnie, bo to znaczy, że jesteś przed ważnym przełomem! Koniecznie idź dalej, nie odpuszczaj, a zobaczysz co jest za zakrętem! I do tego was zachęcam. Obi to kręta ścieżka, ale niezwykle rozwijająca!