Dziecko oczami psa. 5 rad na udaną relację. #1

Psy i … dziecko.

Temat dla mnie bardzo „na czasie”. 8 kwietnia w naszym stadzie pojawiała się Marcelina. Do tej pory Zuko był „jedynakiem” (Wei zawsze Zuzlowi ustępuje), aż tu nagle pojawiła się „konkurencja”. Bo tak właśnie psy mogą postrzegać dziecko. Dla wielu takie płaczące zawiniątko czy też raczkujący w ich stronę mały człowiek może stanowić… zagrożenie.

Jak tą zmianę zniosły moje psy? Wei się nie przejął. Ten pies zawsze wszystko bierze na klatę 😉 Skupimy się zatem na Zuko –  psie bardziej wrażliwym, reaktywnym i zdecydowanie bardziej związanym ze mną.

On różnicę odczuł. Widziałam, że jest zestresowany. Gdy przywieźliśmy Marcelę ze szpitala, Zuko nie mógł sobie „znaleźć miejsca”. Popiskiwał. Był niespokojny. Bardzo wtedy pomogły regularne, długie spacery (z moim tatą lub mężem, później ze mną i Marcelą w chuście). Dostawał w domu też dużo gryzaków, kongów – szczególnie, gdy młoda się „odzywała”.

 

Jak pomagam Zuko?

  1. Dbam o przestrzeń (pies musi mieć poczucie, że może się wycofać). Ale uwaga. Wiele psów o tym nie wie i dopiero TRENINGIEM (odsyłanie na miejsce w różnych sytuacjach) uczymy psa tego, że jest opcja odejścia.
  2. Dbam o dobre skojarzenia psa z dzieckiem (np gdy mam dziecko na rękach rzucam psu smaki, chwalę go, ćwiczymy proste komendy).
  3. Nie krzyczę na psa, nie reaguję nerwowo, gdy ten jest w pobliżu dziecka. Patrz punkt wyżej.
  4. Gdy pies warczy – szanuję to. Jest to dla mnie informacja, że pies nie ma komfortu przy dziecku. Kolejnym razem staram się nie przekraczać granicy wyznaczonej przez psa, dzięki czemu, będzie się ona zmniejszać. ( + praca na emocjami psa).
  5. Mam ograniczone zaufanie i nigdy nie zostawiam ich samych.