Presja w szkoleniu psów? Wywiad z Tomkiem Jakubowskim

Temat niełatwy, bo budzący wiele emocji. Presja w szkoleniu psów.

Postanowiłam się go podjąć, ponieważ widok psa na kolczatce prowadzonego na flexi przyprawia mnie o gęsią skórę. Zbyt często spotykam również psy po szkołach, w których wszystkie ich problemy próbowano rozwiązać korektami, wrzucając zwierzę w sytuacje bez wyjścia.
Na świeżo jestem również w kontakcie z osobą, która zniszczyła sobie resztki relacji z psem poprzez próby „zdominowania go” (tak poradził behawiorysta…).

Ale jest też drugie ekstremum – ciągłe ciućkanie, brak jasnych zasad często idące w parze z wiecznym niezadowoleniem, brakiem oparcia dla psa czy nieuczeniem go alternatywnych zachowań.

Nagminne jest również ciągłe kontrolowanie komendami czy nakładanie nieświadomej psychicznej presji lub tzw kary przedłużonej (właściciel obrażony na psa przez pół dnia. OMG!).

Przekonania typu „mój pies wie, że źle zrobił” – niestety na dobre zagościły w słowniku wielu właścicieli.

Podobnie jak zbyt duże wymagania co do szczeniąt, psów młodziutkich czy tych będących na początki swojej drogi szkoleniowej. Z kolei brak wymagań (świadomego podnoszenia poprzeczki) w stosunku do psów dojrzałych, z którymi pracujemy.

Dlatego edukujmy się, poznawajmy różne punkty widzenia – dla dobra naszych psów. Zasługują na to.